Magda B.
2/5
Nigdy nie zostawiam komentarzy na Google Reviews, ale nieprzyjemność, jaka mnie spotkała w tym miejscu nie pozwala mi zostać obojętną. Tym bardziej boli mnie serce, że to jest małe, niezależne miejsce z naprawdę interesującą ofertą, ale to się nie broni przy chamstwie obsługi. Będąc w sklepie już jakiś czas i będąc jedyną osobą, usłyszałam jak pani sprzedawczyni głośno i z pasją wyraża oburzenie do swojego kolegi jak to ludzie nie mają czasu i spędzają czas w księgarniach, a czas to pieniądz, że księgarnie to punkt usługowy i że jak wchodzisz do księgarni to chyba wiesz po co, a nie po to, żeby podziwiać jak w muzeum, że księgarnie są na tym stratne itd. Zwróciłam pani uwagę, że to słychać, po czym przeprosiła i kontynuowała myśl. Mam wrażenie, że sprawiło jej to pewną satysfakcję. Opuszczając miejsce po kilku chwilach, proposiłam panią na bok i powiedziałam, że to zachowanie jest bardzo niemiłe i nieprofesjonalne, że takie komentarze powinna zachować dla kolegi, gdy nikogo nie ma w sklepie, że tak, mam czas, bo jestem na wakacjach w Polsce, że przechodziłam obok i zaintrygowana witryną, weszłam do środka. Że mimo iż teraz nie dokonałam zakupu, bo takowegoż nie planowałam, z chęcią wrócę do tego miejsca na kawę lub gdy będę chciała coś kupić itd. Pani na to defensywnie, że Empik i inne sieciowki mają tańsze ceny i wszyscy ciągną tam, że to ją frustruje, że wolny rynek zabija takie miejsca jak te robione z pasji i pasja, it., z czym się oczywiście zgadzam. To nie jest jednak powód, żeby sprawiać, że potencjalni klienci czują się jak złodzieje. Próbowałam jej wielokrotnie wytłumaczyć, że my nie rozmawiamy o modelu biznesowym tego miejsca, ale o jej niestosownym zachowaniu, niestety przekaz chyba nie dotarl. Nie chodzi mi o lizanie doopy klientowi, ale o zwykły szacunek do drugiego człowieka i jakąś ogładę.
W ogóle nie wiem, czy pani rozumie ideę tego miejsca? To jest KAWIARNIO-KSIEGARNIA, nastawiona na community, a nie drive-trough w McDonaldzie 🤦♀️ Ja jako potencjalna klientka poczułam się bardzo źle, wręcz jak pasożyt, i takie komentarze są nie tylko nie ma miejscu, ale wręcz godne nagany. Sama pracowałam w retailu będąc na studiach i za takie zachowanie wylecialabym dyscyplinarnie w podskokach.
Każdemu zdarzają się błędy i gafy, ale mam podstawy twierdzić, iz pani zrobiła to z premedytacją. Mam nadzieję, że kierownictwo wytłumaczy pani, że tak przy klientach się nie robi. Ja do tego miejsca nie wrócę, a szkoda, bo miejsce wydaje się ciekawe, a pani chyba skutecznie przekonala mnie, żeby chodzić do Empiku (🤮) czy innego anonimowego, bezdusznego miejsca, gdzie nie jestem postrzegana jako pasożyt za patrzenie na książki. Bardzo counterproductywnie.
Rozumiem trudne położenie niezależnych księgarni, ale komentarze takie jak te, nie pomagają w budowaniu oddanej klienteli.
Z chęcią bym zapłaciła za wstęp do księgarni, żeby nie móc się nie czuć jak pasożyt (nie u Was though). Proszę przemyśleć to rozwiazanie, jeśli czujecie się ograbiani z zysków przez ludzi, ktorzy przychodzą tylko na "obczajkę".
Zdarzenie miało miejsce w sobotę 19 lipca ok 14.30. Całemu wydarzeniu przysłuchiwał się pan sprzedawca, który się nie włączył do dyskusji.
Pozdrawiam,
Magda